Dom Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, Wilno, ul. Grybo 29,
w którym w latach 1933-1936 przebywała św. siostra Faustyna.
Tutaj Pan Jezus podyktował jej koronkę do Bożego Miłosierdzia.
Wilno
Piątek 13 września 1935 r.
Wieczorem, kiedy byłam w swojej celi, ujrzałam anioła, wykonawcę gniewu
Bożego. Był w szacie jasnej, z promiennym obliczem, obłok pod jego stopami,
z obłoku wychodziły pioruny i błyskawice do rąk jego, a z ręki jego
wychodziły i dopiero dotykały ziemi. Kiedy ujrzałam ten znak gniewu
Bożego, który miał dotknąć ziemię, a szczególnie pewne miejsce, którego wymienić nie mogę dla słusznych
przyczyn, zaczęłam prosić anioła, aby się wstrzymał chwil kilka, a
świat będzie czynił pokutę. Jednak niczym prośba moja była wobec gniewu
Bożego.
(...) W tej samej chwili uczułam w duszy swojej moc łaski Jezusa,
która mieszka w duszy mojej; kiedy mi przyszła świadomość tej łaski,
w tej samej chwili zostałam porwana przed stolicę Bożą.
(...) Zaczęłam błagać Boga za światem słowami wewnętrznie słyszanymi.
Kiedy się tak modliłam, ujrzałam bezsilność anioła, i nie mógł wypełnić sprawiedliwej
kary, która słusznie się należała za grzechy. Z taką mocą wewnętrzną jeszcze
się nigdy nie modliłam jako wtenczas. Słowa, którymi błagałam Boga są następujące: Ojcze przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew,
Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa, za grzechy nasze i świata całego;
dla Jego bolesnej męki miej miłosierdzie dla nas. Na drugi dzień rano, kiedy weszłam
do naszej kaplicy, usłyszałam te słowa wewnętrznie: Ile razy wejdziesz
do kaplicy, odmów zaraz tę modlitwę, której cię nauczyłem wczoraj.
Kiedy odmówiłam tę modlitwę, usłyszałam w duszy te słowa: Modlitwa
ta jest na uśmierzenie gniewu mojego, odmawiać ją będziesz przez dziewięć
dni na zwykłej cząstce różańca w sposób następujący: najpierw,
odmówisz jedno OJCZE NASZ i ZDROWAŚ MARYJO i WIERZĘ W BOGA, następnie
na paciorkach OJCZE NASZ mówić będziesz następujące słowa: Ojcze Przedwieczny,
ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego
a Pana naszego Jezusa Chrystusa, na przebłaganie za grzechy nasze
i świata całego; na paciorkach ZDROWAŚ MARYJO będziesz odmawiać następujące
słowa: Dla Jego bolesnej męki miej miłosierdzie dla nas i świata całego.
Na zakończenie odmówisz trzykrotnie te słowa: Święty Boże, Święty
Mocny,
Święty a Nieśmiertelny, zmiłuj się nad nami i nad całym światem
(Dz. 474-476).

O, jak wielkich łask udzielę
duszom, które odmawiać będą tę koronkę (...) Zapisz te słowa, córko moja, mów o moim miłosierdziu, niech pozna
cała ludzkość niezgłębione miłosierdzie moje. Jest
to znak na czasy ostateczne, po nim nadejdzie dzień sprawiedliwy. Póki czas, niech uciekają się do źródła miłosierdzia mojego, niech korzystają z krwi i wody, która dla nich wytrysła (Dz.
848).
„Odmawiaj nieustannie tę koronkę, której
cię nauczyłem. Ktokolwiek będzie ją odmawiał, dostąpi wielkiego miłosierdzia
w godzinę śmierci. Kapłani będą podawać grzesznikom jako ostatnią
deskę ratunku; chociażby grzesznik był najzatwardzialszy, jeżeli tylko
raz zmówi tę koronkę, dostąpi łaski z nieskończonego miłosierdzia mojego
(Dz. 687).
OBIETNICA ŁASKI MIŁOSIERDZIA DLA KONAJĄCYCH
Przez odmawianie tej koronki podoba mi
się dać wszystko, o co mnie prosić będą. Zatwardziałym grzesznikom,
gdy będą ją odmawiać, spokojem napełnię dusze, a godzina ich śmierci
będzie szczęśliwa. Napisz to dla dusz strapionych: Gdy dusza pozna ciężkość
swych grzechów, gdy się odsłoni duszy cała przepaść nędzy, w jakiej
się pogrążyła, niech nie rozpacza, ale z ufnością niech się rzuci w
ramiona mojego miłosierdzia, jak dziecko w objęcia ukochanej matki.
(...) żadna dusza, która wzywała miłosierdzia mojego, nie zawiodła się,
ani nie doznała zawstydzenia. Mam szczególne upodobanie w duszy, która
zaufała dobroci mojej. Napisz: Gdy tę koronkę przy konających odmawiać będą, stanę pomiędzy Ojcem,
a duszą konającą nie jako Sędzia sprawiedliwy, ale jako Zbawiciel miłosierny
(Dz. 1541).
„Każdą duszę bronię w godzinie śmierci, jako swej chwały, która odmawiać będzie tę koronkę albo przy konającym inni odmówią - odpustu tego samego dostąpią. Kiedy przy konającym odmawiają tę koronkę, uśmierza się gniew Boży, a miłosierdzie niezgłębione ogarnia duszę" (Dz. 811).
[Koronka do Bożego Miłosierdzia]

Pan Jezus powiedział do św. Faustyny:
Pragnę, aby to miłosierdzie rozlało się
na cały świat przez serce twoje. Ktokolwiek się zbliży do ciebie, niech
nie odejdzie bez ufności w moje miłosierdzie, której tak bardzo pragnę
dla dusz. Módl się, ile możesz, za konających, wypraszaj im ufność w
moje miłosierdzie, bo oni najwięcej potrzebują ufności, a najmniej jej
mają (Dz. 1777).

Córko moja, pomóż mi zbawić konającego grzesznika;
odmów za niego tę koronkę, której cię nauczyłem. Kiedy
zaczęłam odmawiać tę koronkę, ujrzałam tego konającego w strasznych
mękach i walkach. Bronił go Anioł Stróż, ale był jakby bezsilny wobec
wielkości nędzy tej duszy (...). Jednak
podczas odmawiania tej koronki ujrzałam Pana Jezusa w takiej postaci,
jak jest namalowany na obrazie. Te promienie, które wyszły z Serca Jezusa
ogarnęły chorego, a moce ciemności uciekły w popłochu. Chory oddał ostatnie
tchnienie spokojnie (Dz. 1565).
Łączność
z konającymi. Proszą mnie o modlitwę; modlić się mogę, dziwnie mi Pan
daje ducha modlitwy, jestem ustawicznie z nim złączona. Czuję w całej
pełni, że żyję dla dusz, aby je przyprowadzić do miłosierdzia Twego, o Panie; w tym
kierunku żadna ofiara nie jest za mała (Dz. 971).
Często obcuję z duszami konającymi, wypraszając
im miłosierdzie Boże. O, jak wielka jest dobroć Boża, większa, niżeli
my pojąć możemy. Są momenty i tajemnice miłosierdzia Bożego, nad którymi
zdumiewają się niebiosa. Niechaj sądy nasze umilkną o duszach, bo przedziwne
jest z nimi miłosierdzie Boże (Dz. 1684).
Miłosierdzie Boże dosięga nieraz
grzesznika w ostatniej chwili, w sposób dziwny i tajemniczy. Na zewnątrz jakoby było wszystko stracone, lecz tak nie
jest; dusza, oświecona promieniem silnej łaski Bożej ostatecznej, zwraca
się do Boga w ostatnim momencie z taką siłą miłości, że w jednej chwili
otrzymuje od Boga przebaczenie i win, i kar, a na zewnątrz nie daje
nam żadnego znaku ani żalu, ani skruchy, ponieważ już na zewnętrzne
rzeczy ona nie reaguje. O jak, niezbadane jest miłosierdzie Boże. Ale,
o zgrozo - są też dusze, które dobrowolnie i świadomie tę łaskę odrzucają
i nią gardzą. Chociaż już w samym skonaniu, Bóg miłosierny daje duszy
ten moment jasny, wewnętrzny, że, jeżeli dusza chce, ma możność wrócić
do Boga. Lecz nieraz u dusz jest zatwardziałość tak wielka, że świadomie
wybierają piekło; udaremniają wszystkie modlitwy, jakie inne dusze za
nimi do Boga zanoszą, a nawet same wysiłki Boże... (Dz. 1698).
O, jak bardzo powinniśmy
modlić się za konających; korzystajmy z miłosierdzia, póki czas zmiłowania
(Dz. 1035).

O
życie szare i monotonne, ile w tobie skarbów. Żadna godzina nie jest
podobna do siebie, a więc szarzyzna i monotonia znikają, kiedy patrzę
na wszystko okiem wiary. Łaska, która jest dla mnie w tej godzinie,
nie powtórzy się w godzinie drugiej. Będzie mi dana w godzinie drugiej,
ale już nie ta sama. Czas przechodzi i nigdy nie wraca. Co w sobie zawiera, nie zmieni się nigdy; pieczętuje pieczęcią na
wieki (Dz. 62).
Dał mi Pan poznać, jak bardzo pragnie,
aby dusza odznaczała się miłością czynu i w duchu ujrzałam, jak wiele
dusz woła do nas - dajcie nam Boga, i zawrzała we mnie krew apostolska.
Nie poskąpię jej, ale oddam ją do ostatniej kropli za dusze nieśmiertelne,
choć może fizycznie tego Bóg nie zażąda, ale w duchu jest to
mi możliwe, a nie mniej zasługujące (Dz. 1249).
Pragnę przechodzić
świat cały i mówić duszom o wielkim miłosierdziu Boga.
KAPŁANI, DOPOMÓŻCIE MI W TYM... (Dz. 491).
„Powiedz
moim kapłanom, że zatwardziali grzesznicy kruszyć się będą pod słowami,
kiedy będą mówić o niezgłębionym miłosierdziu moim, o litości, jaką
mam dla nich w sercu swoim. Kapłanom, którzy głosić będą i wysławiać
miłosierdzie moje, dam moc przedziwną i namaszczę ich słowa, i
poruszę serca, do których przemawiać będą”
(Dz. 1521).